Bóg życie i twórczość – Szymon Hołownia

Tytuł: Bóg życie i twórczość

Autor: Szymon Hołownia

Ilość stron: 263

Czas: 2 dni

Moja ocena: brak

Recenzja lubimyczytać.pl:

Hołownia pokusił się o biografię… Boga!

Szymon Hołownia uwielbia ambitne projekty. Taki jest również ten: książka, która ma być pierwszą na świecie biografią Boga! Jak na biografię przystało, autor zaczyna od samego początku, czyli – no właśnie, od kiedy?
Relacja Boga i czasu to jeden z poruszanych przez Hołownię fascynujących tematów. Znany dziennikarz opisuje nasze wyobrażenia dotyczące Stwórcy, próbując odpowiedzieć na najczęściej nurtujące nas pytania: czy rzeczywiście Bóg jest jeden, dlaczego w Starym Testamencie bywał okrutny i mściwy, a w Nowym twierdził, że najważniejsze to kochać i przebaczać, czemu nie daje się zobaczyć, dlaczego objawił się akurat Żydom i czym jest Trójca Święta?
Najważniejsze teologiczne koncepcje, charakterystyczny styl Hołowni i liczne osobiste refleksje autora na temat jego stosunku do Stwórcy to wybuchowa mieszanka!

Moja opinia:

Tym razem nie będzie ani mojej oceny, ani mojej dokładnej recenzji. Temat trudny. Kiedy pożyczyłam książkę z biblioteki to pisałam, że powodem jest moja ciekawość i odmienny punkt widzenia. Autor opisuje swoje subiektywne wywody odnośnie stworzenia świata, Boga, życia wiecznego itp. Nawiązuje do argumentów racjonalistów, ateistów, naukowców, odpowiadając na ich pytania.

Nie mogę się wypowiadać odnośnie tematu, ponieważ mimo mojej wielkiej sympatii do Szymona Hołowni, dalej nie czuję Tego tematu. A czytając niektóre zdania…. rosła we mnie jakaś złość, niedowierzanie, sceptycyzm,  a czasem obojętność lub ironia. Może to książka nie dla mnie.

Mogę natomiast zaznaczyć, iż książka została napisana w bardzo prosty sposób i łatwo się ją czyta (oprócz kilku stron filozoficznego wstępu). Plusem również jest szeroka bibliografia i odniesienia do wielu źródeł i tekstów. Hołownia ma dar (:P) do ładnego a zarazem ciekawego pisania.

Czy polecam? Oczywiście! Tym, którzy wierzą – powinni sięgnąć po lekturę Szymona, całej reszcie – z ciekawości i chęci poznania innego punktu widzenia.

Po tamtej stronie śmierć – Maria Nurowska

Tytuł: Po tamtej stronie śmierć

Autor: Maria Nurowska

Ilość stron: 207

Czas: 5 dni

Moja ocena: 6,5/10

Recenzja lubimyczytać.pl:

To jedna z pierwszych powieść Marii Nurowskiej – książka niełatwa ale bardzo wzruszająca. Jej główną bohaterką jest 30-letnia Magda ,którą poznajemy w dniu śmierci jej matki Ireny.Cała akcja powieści toczy się zaledwie w trzy dni.Magda wczesnym majowym świtem udaje się do szpitala warszawskiego poinformowana o przewiezieniu tam jej matki – niestety kobiety nie spotykają się ,gdyż Irena umiera.Magda widzi ją już w szpitalnej kostnicy i nie może uwierzyć w odejście matki .Jest ona w trudnej sytuacji – po dwóch rozwodach sama wychowuję 4-letnią córeczkę Annę i nie ma za wiele pieniędzy – na wydatki związane z pogrzebem musi pożyczać od znajomych.Magda w czasie opisanych trzech dni wspomina całe swoje życie i relacje z matką ,które były niełatwe ze względu na odmienne charaktery i alkoholizm Ireny .A jednak mimo to z rozczuleniem wspomina dzieciństwo w leśniczówce, opiekę matki nad nią gdy pojawiły się powikłania po urodzeniu Ani – i tu właśnie Magda czuje niesamowite wyrzuty sumienia – bo matka potrafiła wyciągnąć ją z ciężkiej półrocznej choroby a dziś ona pozwoliła matce odejść nawet bez pożegnania .Smutna historia niesie przesłanie ze warto kochać ludzi mimo ich wad i nałogów – czasem na powiedzenie słowa kocham bywa za późno.

Moja opinia:

 

„Z mężczyznami się nie żyje, z mężczyznami się sypia.”

 

„Można unieważnić słowa, nie można unieważnić milczenia.”

 

Naprawdę jestem pod wrażeniem. Pierwszy raz wpadła mi w ręce Nurowska i od pierwszych kilku stron mnie ujęła swoim lekkim piórem.

Książka została wydana w latach 70-tych XX wieku, wznowiona w 2013 r. A jakby wciąż aktualna. Głowna bohaterka Magda (dwudziestoparolatka) przez trzy dni opowiada historię jej trudnych relacji z matką. Magda jest podwójną rozwódką, przeszła ciężką chorobę i ma kilkuletnią córeczkę Annę. Wchodzimy w życie kobiety, kiedy zastaje swoją matkę w kaplicy przy szpitalu. Mimo skomplikowanych relacji matka była dla Magdy bardzo ważną osobą. To od niej całe swoje życie odchodziła i wracała. Miały momenty konfliktu, wstydu, ale również zrozumienia i przezywania wspólnie cierpienia. Irena nie była idealną, Magda przez trzy dni błąka się po mieście nieudolnie próbując przyszykować pogrzeb dla matki. W tym czasie odwołuje się do swoich wspomnieć. Wiele przedmiotów w domu, wiele mijanych na mieście miejsc jest odnowieniem wspomnień. Przez trzy dni dziewczyna mówi do zmarłej matki próbując analizować przeszłość, wspominać wspólne doświadczenia, uzmysławiając sobie błędy, które obie popełniły.

Autorka ukazuje matkę, która nie stroniła od alkoholu, awantur i kontrowersyjnego mieszkania z kochankiem w domu swojego męża i dorastającej córki. Magda bardzo dobrze pamiętała wulgaryzmy, kłótnie oraz upokorzenia z jej strony, m.in. słów, iż żałuję, że ją urodziła. Córka jednak ma na uwadze ciężkie życie matki w okupowanej Polsce, podziwia jej odwagę i jest wdzięczna za opiekę i nadzieję kiedy sama zachorowała po urodzeniu córki. Bohaterka zdaje sobie sprawę z kontroli jaką miała nad nią matka, jednak zamieszkała z nią, wchodząc w rolę „tylko córki”.

Maria Nurowska opisuje jakby część żałoby, w której bliska osoba rozlicza się z drugą osobą. Styl, dialogi, tekst autorki buduje realny świat, pochłania bez reszty, pragnąc dalszego ciągu. Odjęłam 0,5 pkt z uwagi na zakończenie, które mi się nie podoba. Ale całość warta każdej minuty! Już nie mogę się doczekać kolejnych powieście Nurowskiej.

biblioteka

Książki z mojej miejskiej biblioteki :)Jak widać postawiłam w tym miesiącu na polskich pisarzy:

1. Bóg, życie i twórczość – Szymon Hołownia – mam zupełnie inny pogląd na życie niż on, ale bardzo go cenie, więc się skusiłam na jego książkę. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła ;)

2. Szamanka na szpilkach – Anna Hunt – po przeczytaniu opisu książki stwierdziłam, że to chyba o mnie :P („Dwudziestodziewięcioletnia Anna Hunt kochająca buty na wysokich obcasach, czekoladę, szybkie samochody i wino…).

3. Po tamtej stronie śmierć – Maria Nurowska – z pogranicza psychologii rodziny, relacja córka-matka, czyli moja dziedzina, w której czuję się jak ryba w wodzie.

Czytaliście? Polecacie?

Recenzje każdej z nich w lutym :) Zapraszam

Kupuję, więc jestem – Guadalupe Loaeza

Tytuł: Kupuję, więc jestem

Autor: Guadalupe Loaeza

Ilość stron: 189

Czas: 4 wieczory

Moja ocena: 6/10

 

 

Recenzja lubimyczytac.pl:

Perypetie z zakupami, urządzaniem przyjęć, stosunki z dziećmi, które rosną na klony swoich rodziców czytelnik zna nie tylko z latynoamerykańskich telenowel, ale także z kronik towarzyskich w rodzimych tygodnikach. Teraz ma okazję śledzić manię kupowania, która najlepiej rozwija się wśród nowych bogaczy, w tej śmiesznej, pełnej poczucia humoru i ironii powieści o Sofii, Aleksandrze i Anie Pauli…

Moje zdanie:

„Przy zakupie artykułu zasadniczym kryterium nie jest jego wartość użytkowa; chodzi głownie o zaznaczenie swojej pozycji, rangi, podobieństwa albo różnic klasowych.” str. 79

„Różowa okładka, ciekawy tytuł i zdanie pasujące do mnie” – pomyślałam kiedy wypożyczałam książkę z biblioteki. Byłam raczej przekonana, że przeczytam kolejną książkę o zakupoholiczce, która ma długi i problemy. Jakże było moje wielkie zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać. Głównymi bohaterami jest śmietanka wyższej klasy z Meksyku. W książce są przedstawione 4 małżeństwa i ich dzieci.

Książka wciąga i czyta się ją szybko. Jest napisana luźnym, zabawnym i ironicznym tonem. W każdym rozdziale opisany jest sposób myślenia i działania innego członka elitarnej klasy wyższej, jednak wszystkie rozdziały mówią o tym samym: zaistnieniu w świecie, zdobywanie lub utrzymywanie pozycji. Najważniejszą ideą jest: „mieć”, posiadać” i „być znanym”.

„Wysiadł z golfa i zadzwonił do bramy. Ana Gaby wyszła ubrana w dżinsy, białą bluzkę od Ralpha Laurena i beżowe botki. Widząc ją taką śliczną, dobrze ubraną i pachnącą (perfumy Colors Benettona), poczuł się jeszcze bardziej zakorzeniony w swoim świecie, gdzie mieszkają tylko ludzie zamożni, gdzie wszyscy rozmawiają tym samym językiem, ładnie pachną i mają ten sam gust, ale przede wszystkim należą do tej samej sfery. „To nie są osoby z naszej sfery”, słyszał setki razy od ojca, kiedy ten mówił o kimś nie-zna-nym. „nikt ich nie zna”. Jeronimo tego wieczoru był wesoły i zadowolony, ponieważ jego tatuś doskonale ZNAŁ  rodzinę Any Gaby, byli zna-ni, byli z to-wa-rzys-twa. (…) Przy tych wszystkich atrybutach, to znaczy z samochodem marki Golf, z karta kredytową American Expres i z dziewczyną ze ZNANEJ rodziny, czegoż jeszcze mógł Jeronimo żądać od życia? Niczego. Tego wieczoru miał wszystko, absolutnie wszystko.” str. 123

Książka nasycona jest znanymi markami, często w nawiasach pojawiają się ceny przedmiotów, im większa tym lepiej. A życie tych osób składa się z samych przyjemności. W świecie ludzi zna-nych trzeba znać reguły, trzeba wiedzieć ile, gdzie i jak można. Łatwo popełnić gafę podając wafle w nieodpowiednim czasie na przyjęciu. Mimo, iż każda z tych osób się znała i można by uznać, że miło spędzają razem czas, w spotkaniu chodziło przede wszystkim, żeby się pokazać, zaimponować lub ocenić druga osobę. Brak tu patrzenia na człowieka z perspektywy osobowości, mądrości i charyzmy. W ICH świecie liczy się statut socjoekonomiczny. Jedna z bohaterek pisze, że mąż nie jest dla niej zbyt przystojny, jednak posiada wszystko, co powinien. Jak dla mnie hipokryzja, brak szacunku do innych, egocentryzm i konsumpcjonizm w czystej postaci.

Jednak przy tym wszystkim warto sięgnąć po tego typu lekturę, aby przyjrzeć się z bliska takim zachowaniom, do których ludzie sami się nie przyznają.

Okładka książki Księżniczki z Park Avenue

Kilka lat temu przeczytałam podobną książkę – Księżniczki z Park Avenue (Plum Sykes). Bogate, młode amerykanki szukające męża, przy którym będą mogły leżeć i pachnieć.

Wypożyczone z biblioteki

Jako, że mam w domu stosik 19 książek, poszłam tylko oddać, ale nie mogłam się powstrzymać i wyszłam z biblioteki z 2 pozycjami :) i tak byłam opanowana, ponieważ w ręce trzymałam kilka książek.

„Kupuję, więc jestem” Guadalupe Loaeza – świat zakupoholizmu nie jest mi obcy, więc się skusiłam.

oraz druga książka wobec, której też nie umiałam przejść obojętnie:

„Wiele demonów” Jerzy Pilch – wstyd, że nie znam żadnej książki Pilcha, ale postanowiłam to zmienić.

Już się nie mogę doczekać, aż się zatopię w literaturze :)