Wilk z Wall Street – reż. Martin Scorsese

Tytuł: Wilk z Wall Street

Reżyser:  Martin Scorsese

Moja ocena: 8/10

Recenzja filmweb.pl:

Historia Jordana Belforta, brokera, którego błyskawiczna droga na szczyt i rozrzutny styl życia wzbudziły zainteresowanie FBI.

Moja opinia:

OSCARY

nominacje: 5

ZŁOTE GLOBY

WYGRANE: 1 | NOMINACJE: 1

BAFTA

NOMINACJE: 4

AMERYKAŃSKA GILDIA PRODUCENTÓW FILMOWYCH

NOMINACJE: 1

CRITICS’ CHOICE

WYGRANE: 1 | NOMINACJE: 5

PEOPLE’S CHOICE

WYGRANE: 1 | NOMINACJE: 1

AMERYKAŃSKA GILDIA SCENARZYSTÓW

NOMINACJE: 1

AACTA

NOMINACJE: 1

AMERYKAŃSKA GILDIA SCENOGRAFÓW

NOMINACJE: 1

AMERYKAŃSKA GILDIA REŻYSERÓW FILMOWYCH

NOMINACJE: 1

AMERYKAŃSKI INSTYTUT FILMOWY

NOMINACJE: 1

AMERYKAŃSKIE STOWARZYSZENIE MONTAŻYSTÓW

NOMINACJE: 1

SATELITY

NOMINACJE: 5

Długo się przymierzałam do tego filmu. Uwielbiam filmy Scorsese, uwielbiam Di Caprio, który już nie w jednym filmie udowodnił, że jest świetnym aktorem, jednak coś nie potrafiłam usiąść do „Wilka”. Troszkę się bałam, że scenariusz odnośnie tematu będzie oklepany i się zawiodę. Moje obawy się nie potwierdziły. Film, mimo dość długiego czasu, zachwyca. Są momenty zachwytu, są momenty zastanowienia, są momenty komedii, a jednocześnie w tym wszystkim historia jest bardzo realna.

Leonardo i tym razem pokazał klasę. Powiedzcie mi dlaczego on jeszcze nie ma Oskara? Po raz kolejny jest nominowany do najlepszego aktora pierwszoplanowego. Jestem sercem za nim, bo talent i pracę jaką wkłada w każdą postać widać w każdym ujęciu.

Film opowiada o maklerze, który w latach 80-tych XX wieku zaczyna swoją karierę. Ma wielkie aspirację i nieprzeciętny umysł. Dzięki tym zdolnościom odkrywa, iż można zbić fortunę na drobnych oszustwach… i tak się zaczyna, bo kiedy człowiek pragnie więcej, to „drobne” już nie wystarczają. Belfort – główny bohater – zaczyna rozkręcać swoją firmę kręcąc, kłamiąc i szkoląc swoich pracowników w odpowiednim „podchodzeniu do klienta” zdobywa to, czego pragnął – fortunę i podziw.

Jednak bajka trwać wiecznie nie może. Słowa ojca Jordana zapadają w pamięć: „trzeba kiedyś wypić piwo, które się nawarzyło”. Wilkiem z Wall Street zaczyna się interesować FBI.

Jedyne co mnie zaczęło przeszkadzać

Zachęcam do tej produkcji. Nazwiska mówią za siebie: Leonardo DiCaprioJonah HillMargot RobbieMatthew McConaugheyKyle Chandler.

American Hustle (2013) – reż. David O. Russell

American Hustle – film, na który czekałam długo.

Gwiazdorska obsada, świetny scenariusz i ciekawa historia

są definicją dobrego kina.

Co mogę napisać, film dostał 55 nominacji w każdej chyba możliwej kategorii. Historia nie banalna opowiada o genialnym oszuście z lat 70 poprzedniego wieku. Stroje aktorów, fryzury przenoszą naprawdę do tamtej epoki. Byłam zachwycona. Dodatkowo świetni aktorzy w znakomitej odsłonie. Christian Bale jako Irvinga Rosenfelda przeszedł siebie, przez kilka minut zastanawiałam się skąd go znam (mimo zapoznania się wcześniej z opisem). Główny bohater wraz ze swoja kochanką Sydney (Amy Adams) zostaje przyłapany na przekrętach. Jednak agent FBI Richiego DiMaso (Bradley Cooper) daje im szansę na ‚oczyszczenie się’ i włącza ich do swojego planu. Agent chce wykorzystać geniusz Ievinga i pozamykać wpływowych skorumpowanych ludzi. Oczywiście w pewnym momencie nie wszystko idzie zgodnie z planem. Polityk okazuje się przyjacielem, kochanka odchodzi, żona wariuje.  Ale żona grana przez Jennifer Lawrance to wielki plus tego filmu. Rola ciężka, z którą Jennifer świetnie sobie poradziła.

Rozumiem falę krytyki, bo faktycznie pod koniec filmu byłam lekko znudzona….ale ku mojemu zaskoczeniu ostatnie sceny nabierają tempa. Produkcja godna uwagi.

Całość podsumowuje: 6/10

Noce w Rodanthe – reż. George C. Wolfe

Richard Gere i Diane Lane wcielili się w głównych bohaterów filmu Noc w Rodanthe. Film powstał na podstawie powieści Nicholasa Sparks’a o takim samym tytule. Powstał w 2008 r. i aż dziw bierze, że do tej pory go nie widziałam. Wydaje mi się, że powodem właśnie są aktorzy. Nigdy nie przepadałam za Gere’m ani Lane. A ja często wybieram film na podstawie obsady.

Co do samego melodramatu. Para dojrzałych ludzi z odmiennych przyczyn znajdują się sami w pensjonacie nad oceanem. Przychodzi sztorm, więc zostali na jakiś czas odcięci od świata zewnętrznego. Każdy z nich ma swoją historię, rodzinę, życie i problemy. Jednak w przypływie samotności zaczyna między nimi iskrzyć i rodzi się miłość.

Piękna historia miłosna? Nie do końca.

Owszem, miłość odmienia ich obojga (jak to bywa w filmach/książkach – odmienia na lepsze), jednak nie zawsze życie układa się w happy end.

Oglądałam film z nastawieniem do lekkiej, przyjemnej historii romantycznej. W większości była lekka i przyjemna, a i czasami nudnawa. To ten rodzaj  produkcji, który ogląda się raz. I nie zamierzam więcej wracać do niego.

Szczerze mówiąc, dowiadując się, iż film jest oparty na powieści Sparks’a nie byłam zdziwiona finałem. Nicholas pisze piękne książki miłosne, przepełnione emocjami, ciekawymi historiami i różnymi zakończeniami. Trzeba lubić jego styl.

Czasami mi odbija na jednego autora i wtedy męczę wszystkie jego książki jakie napisał. Tak było kilka lat temu, kiedy byłam nastolatką o zaczytywałam się w Paulo Coelho. To był czas tylko na tylko na niego. Potem był Dan Brown. I kilku jeszcze…

A że lubuje się w melodramatach/romansach Nicholas tez musi mieć czas w moim życiu. W tamtym roku zaplanowałam kupić wszystkie jego książki i oczywiście je przeczytać. Jak do tej pory kupiłam jedną: „Szczęściarz”. Zamierzam kontynuować ten plan.

Przecież zawsze mówiłam, że jestem romantyczką, która

płacze na pięknych filmach :P

 
                                                                                                 Nicholas Sparks

Nimfomanka, część I – reż. Lars von Trier

Jak obiecałam – recenzja filmu Nimfomanka.

Od dawna chciałam wybrać się na ten film i okazja trafiła się w ostatni weekend. Od zawsze interesowała mnie seksualność ludzi, a zwłaszcza kobiet. Podczas studiów nawet wybrałam 1,5 roczny kierunek o seksuologii. Czytam też wszystko co wpadnie mi w ręce odnośnie zaburzeń. Więc film wydawał się trafiający w moje zainteresowania.

Porównywałam go do „Dziennika nimfomanki”.

Recenzja filmweb.pl (krótko i na temat):

Nimfomanka opowiada o swoich erotycznych doznaniach człowiekowi, który ją uratował.

Moja opinia:

Podczas seansu jedna część kina była znudzona (nawet kilka osób wyszło) a druga zainteresowana.     Ja należałam do tej drugiej części. Kto czekał na akcję i ostre sceny, raczej był nie zadowolony. W filmie główną rolę gra introspekcja i dialog Joe i Seligmana, którzy porównują zaburzenie do np. wędkowania lub polifonii. Co jest z lekka ciekawą metaforą. Zupełnie inne spojrzenie. Odejście od romantycznego, wspaniałego współżycia na rzecz technicznego, prostego i szybkiego seksu.

Podeszłam do filmu okiem psychoterapeuty, ale również kobiety o wielu odmiennych doświadczeniach. Nigdy nie posądzałam się o nimfomanię, ale odnajduję w głównej bohaterce po troszku siebie a po troszku kobiety, które wiedzą czego pragną od mężczyzny i nie boją się po to sięgnąć.

Dobry dramat, erotyk – nie koniecznie.

Moja ocena: 7/10

Wieczór ze starymi komediami romantycznymi

Dawno nie miałam kiepskiego humoru. Mój mąż wyjechał w delegację za ocean na cały miesiąc. Jest to nasza pierwsza tak długa rozłąka odkąd się znamy. Odwożąc go na lotnisko…przyznaję, że oczy mi się spociły :]

Dzisiejsze wieczór poświęciłam romantycznym komediom z dawnych lat.

Oglądałam – ponownie:

1. Bridget Jones: W pogoni za rozumiem (2004)

Nie muszę recenzować, bo mam wrażenie, że każdy za historię krągłej trzydziestolatki, która na każdym kroku robi z siebie pośmiewisko. Bridget nie jest moim ulubionym filmem, ale akurat leciał w tv, więc się skusiłam. w tym filmie naprawdę przeszkadza mi robienie z siebie „idiotki”, ale miała to być komedia…w dodatku brytyjska, a ten humor nigdy nie należał do moich faworytów.

Film również nie skusił mnie do przeczytania książek.

2. Facet z ogłoszenia (2005)

Zdecydowanie chętniej śledziłam losy bohaterów filmu nr 2. Jest to opowieść bliższa memu sercu. Pani i Pan po trzydziestce, oboje po rozwodzie (w Stanach to jakby tradycja?) szukają drugiej miłości i szczęścia. Oboje trafiają na stronę randkową i tam się poznają. Jak to w filmie randkowym bywa – po drodze kilka trudności – ale w finale happy end.

Film dobrze pokazuje realia randek w ciemno z partnerami z portali internetowych. Wiem…bo przechodziłam taki etap w życiu. Był to okres kolorowy, pełen wyzwań, uśmiechu, ciekawości oraz rozczarowań i głupich sytuacji. Tak jak w filmie byłam na kilkunastu „pierwszych randkach”, zdarzały się i drugie. I jestem wdzięczna, bo poznałam wiele ciekawych osób (jeszcze więcej nieciekawych!!! :P) a wśród nich Mojego Męża :D Skutecznie zamieszał mi w głowie i od 8 lat  (3,5 roku z obrączką) przysłonił mi świat.

kc:* 


„Grawitacja”

„GRAWITACJA”

gatunek: Dramat, Sci-Fi

produkcja: USA, Wielka Brytania

premiera: 11 października 2013 (Polska) 28 sierpnia 2013 (świat)

reżyseria: Alfonso Cuarón

scenariusz: Alfonso Cuarón, Jonás Cuarón

W filmie występują Sandra Bullock i George Clooney.

Recenzja www.filmweb.pl:

Dwoje astronautów szuka sposobu przetrwania, kiedy ich stacja zostaje prawie całkowicie zniszczona przez szczątki satelity.

Moje zdanie:

Wielki zapowiadany hit. Miałam wybrać się do kina, jednak z mężem postawiliśmy na domowe zacisze. I myślę, że dobrze zrobiliśmy. Historia dr Stone nie wciągnęła mnie tak bardzo, mimo wszystko kibicowałam jej w drodze na Ziemię. W filmie zachwycały widoki i zdjęcia. Byłam też ciekawa jak wyglądała produkcja ujęć, w których aktorka była bez grawitacji. Poza tym film średni. Do obejrzenia na miły wieczór w objęciach męża :)

Ocena: 5/10

Banał, jak co roku…

Jak byłam nastolatką, chętnie robiłam postanowienia noworoczne, ale w pewnym momencie zrozumiałam, że w ogolę się z nich nie wywiązuje, więc odpuściłam.

Teraz powracam z kilkoma punktami:

1. blog – systematyczność!

2. 4 filmy miesięcznie – 4×12 = 48 filmów w 2014 roku

3. 2 książki miesięcznie – 2×12 = 24 książki w 2014 roku

4. oszczędność – moja słaba strona i największa bolączka, która zawsze mnie męczy

5. zdrowie – kilka podpunktów:

- regularne ćwiczenia (siłownia, fitness, basen)

- zdrowe nawyki żywnościowe (dietetyk, dieta)

- badania (Klinika) – to najważniejsze!

6. praca – nowe stanowisko, nowe wyzwania, perfekcjonizm, skupienie, zbudowanie mocnego zespołu!

 

Obejrzane w 2013

 

Produkcje 2013 roku, które obejrzałam:)

Ocena filmu w skali 1-10

  1. Django – 10
  2. Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia – 10
  3. Czas na miłość -10
  4. Iron Man 3 – 8
  5. Człowiek ze stali – 6
  6. Chce się żyć – 9
  7. Don Jon – 5
  8. Elizjum – 5
  9. Iluzja – 7
  10. Życie Pi – 7
  11. Wielki Gatsby – 6
  12. Intruz – 5
  13. 1000 lat po Ziemi – 4