Kupuję, więc jestem – Guadalupe Loaeza

Tytuł: Kupuję, więc jestem

Autor: Guadalupe Loaeza

Ilość stron: 189

Czas: 4 wieczory

Moja ocena: 6/10

 

 

Recenzja lubimyczytac.pl:

Perypetie z zakupami, urządzaniem przyjęć, stosunki z dziećmi, które rosną na klony swoich rodziców czytelnik zna nie tylko z latynoamerykańskich telenowel, ale także z kronik towarzyskich w rodzimych tygodnikach. Teraz ma okazję śledzić manię kupowania, która najlepiej rozwija się wśród nowych bogaczy, w tej śmiesznej, pełnej poczucia humoru i ironii powieści o Sofii, Aleksandrze i Anie Pauli…

Moje zdanie:

„Przy zakupie artykułu zasadniczym kryterium nie jest jego wartość użytkowa; chodzi głownie o zaznaczenie swojej pozycji, rangi, podobieństwa albo różnic klasowych.” str. 79

„Różowa okładka, ciekawy tytuł i zdanie pasujące do mnie” – pomyślałam kiedy wypożyczałam książkę z biblioteki. Byłam raczej przekonana, że przeczytam kolejną książkę o zakupoholiczce, która ma długi i problemy. Jakże było moje wielkie zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać. Głównymi bohaterami jest śmietanka wyższej klasy z Meksyku. W książce są przedstawione 4 małżeństwa i ich dzieci.

Książka wciąga i czyta się ją szybko. Jest napisana luźnym, zabawnym i ironicznym tonem. W każdym rozdziale opisany jest sposób myślenia i działania innego członka elitarnej klasy wyższej, jednak wszystkie rozdziały mówią o tym samym: zaistnieniu w świecie, zdobywanie lub utrzymywanie pozycji. Najważniejszą ideą jest: „mieć”, posiadać” i „być znanym”.

„Wysiadł z golfa i zadzwonił do bramy. Ana Gaby wyszła ubrana w dżinsy, białą bluzkę od Ralpha Laurena i beżowe botki. Widząc ją taką śliczną, dobrze ubraną i pachnącą (perfumy Colors Benettona), poczuł się jeszcze bardziej zakorzeniony w swoim świecie, gdzie mieszkają tylko ludzie zamożni, gdzie wszyscy rozmawiają tym samym językiem, ładnie pachną i mają ten sam gust, ale przede wszystkim należą do tej samej sfery. „To nie są osoby z naszej sfery”, słyszał setki razy od ojca, kiedy ten mówił o kimś nie-zna-nym. „nikt ich nie zna”. Jeronimo tego wieczoru był wesoły i zadowolony, ponieważ jego tatuś doskonale ZNAŁ  rodzinę Any Gaby, byli zna-ni, byli z to-wa-rzys-twa. (…) Przy tych wszystkich atrybutach, to znaczy z samochodem marki Golf, z karta kredytową American Expres i z dziewczyną ze ZNANEJ rodziny, czegoż jeszcze mógł Jeronimo żądać od życia? Niczego. Tego wieczoru miał wszystko, absolutnie wszystko.” str. 123

Książka nasycona jest znanymi markami, często w nawiasach pojawiają się ceny przedmiotów, im większa tym lepiej. A życie tych osób składa się z samych przyjemności. W świecie ludzi zna-nych trzeba znać reguły, trzeba wiedzieć ile, gdzie i jak można. Łatwo popełnić gafę podając wafle w nieodpowiednim czasie na przyjęciu. Mimo, iż każda z tych osób się znała i można by uznać, że miło spędzają razem czas, w spotkaniu chodziło przede wszystkim, żeby się pokazać, zaimponować lub ocenić druga osobę. Brak tu patrzenia na człowieka z perspektywy osobowości, mądrości i charyzmy. W ICH świecie liczy się statut socjoekonomiczny. Jedna z bohaterek pisze, że mąż nie jest dla niej zbyt przystojny, jednak posiada wszystko, co powinien. Jak dla mnie hipokryzja, brak szacunku do innych, egocentryzm i konsumpcjonizm w czystej postaci.

Jednak przy tym wszystkim warto sięgnąć po tego typu lekturę, aby przyjrzeć się z bliska takim zachowaniom, do których ludzie sami się nie przyznają.

Okładka książki Księżniczki z Park Avenue

Kilka lat temu przeczytałam podobną książkę – Księżniczki z Park Avenue (Plum Sykes). Bogate, młode amerykanki szukające męża, przy którym będą mogły leżeć i pachnieć.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.