Nimfomanka, część I – reż. Lars von Trier

Jak obiecałam – recenzja filmu Nimfomanka.

Od dawna chciałam wybrać się na ten film i okazja trafiła się w ostatni weekend. Od zawsze interesowała mnie seksualność ludzi, a zwłaszcza kobiet. Podczas studiów nawet wybrałam 1,5 roczny kierunek o seksuologii. Czytam też wszystko co wpadnie mi w ręce odnośnie zaburzeń. Więc film wydawał się trafiający w moje zainteresowania.

Porównywałam go do „Dziennika nimfomanki”.

Recenzja filmweb.pl (krótko i na temat):

Nimfomanka opowiada o swoich erotycznych doznaniach człowiekowi, który ją uratował.

Moja opinia:

Podczas seansu jedna część kina była znudzona (nawet kilka osób wyszło) a druga zainteresowana.     Ja należałam do tej drugiej części. Kto czekał na akcję i ostre sceny, raczej był nie zadowolony. W filmie główną rolę gra introspekcja i dialog Joe i Seligmana, którzy porównują zaburzenie do np. wędkowania lub polifonii. Co jest z lekka ciekawą metaforą. Zupełnie inne spojrzenie. Odejście od romantycznego, wspaniałego współżycia na rzecz technicznego, prostego i szybkiego seksu.

Podeszłam do filmu okiem psychoterapeuty, ale również kobiety o wielu odmiennych doświadczeniach. Nigdy nie posądzałam się o nimfomanię, ale odnajduję w głównej bohaterce po troszku siebie a po troszku kobiety, które wiedzą czego pragną od mężczyzny i nie boją się po to sięgnąć.

Dobry dramat, erotyk – nie koniecznie.

Moja ocena: 7/10

4 Komentarze

  1. Bardzo chcę obejrzeć. Lubię filmy psychologiczne i ciesze się, że ten taki właśnie jest, a erotyka to tutaj tylko subtelny dodatek – taki smakowity kąsek ;)

    zapraszam do siebie na post o serialu Sherlock produkcji BBC, jeżeli jeszcze nie oglądałaś – serdecznie polecam! nie zawiedziesz się!

    • Jeśli Sherlock jest podobny do Dextera, Dr House lub Breaking bad… to jestem jak najbardziej na tak. Czekam tylko na męża, aż wróci z delegacji i od razu siadamy do serialu :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.